Reaktywacja marki PRONIT.

30 kwietnia 2026

Pionki zaczynają odgrywać coraz większą rolę w polskim przemyśle obronnym.  Z jednej strony nowe inwestycje na rzecz produkcji amunicji realizuje tam firma Mesko, z drugiej reaktywowana została marka Pronit – zasłużona dla polskiej obronności w II RP i PRL. Nowa firma o tej nazwie zapowiada uruchomienie produkcji min przeciwpiechotnych i przeciwczołgowych.

Możliwe, że Pionki powrócą do roli, jaką pełniły w II RP i PRL – czyli najważniejszego ośrodka produkcji prochu, amunicji i materiałów wybuchowych w kraju.

Reaktywacja Pronitu właśnie teraz nie jest przypadkowa. W tle – rosnące wydatki na obronność, program SAFE, ale też oficjalne wypowiedzenie przez Polskę Konwencji Ottawskiej, zakazującej użycia, składowania i produkcji min przeciwpiechotnych. Podobnie jak Finlandia czy kraje bałtyckie, które zrobiły tak samo, odzyskaliśmy możliwość produkcji i stosowania nowoczesnych min przeciwpiechotnych.

Tymczasem potrzeby w tym segmencie uzbrojenia gwałtownie wzrosły. Budujemy przecież Tarczę Wschód, w której miny odgrywają ważną rolę, a wojna w Ukrainie pokazuje, że umocnione polami minowymi pozycje obronne są bardzo trudne do pokonania przez przeciwnika.

Jedną z firm, które mogą zaspokoić ten nowy popyt chce być Pronit. Zamierza do tego wykorzystać 25-hektarową działkę na terenach dawnych zakładów, z pozostałą infrastrukturą, m.in. budynkami laboratorium i głównym obiektem administracyjnym.

 „Obecna sytuacja na świecie wymaga od nas, przedsiębiorców, zaangażowania, aby wspomóc nasz kraj w obronie ojczyzny. Dodatkowo od kilkudziesięciu lat dostarczamy żywność, specjalne konserwy dla wojska. Mamy więc bogate doświadczenie we współpracy z armią” – stwierdził Jarosław KRZYŻANOWSKI, przedsiębiorca z regionu radomskiego, jedna z osób, które przyczyniły się do reaktywacji Pronitu. Jego wspólnikiem jest Waldemar SKOWRON, były prezes Zakładów Metalowych Mesko w Skarżysku-Kamiennej.

Szefostwo reaktywowanego Pronitu nie zdradza jeszcze szczegółów odnośnie asortymentu, który będzie produkowany, wiadomo, że jednym z nich mają być miny przeciwpiechotne i przeciwczołgowe oraz amunicja małokalibrowa. Zakład ma zająć obszar 25 hektarów dawnej fabryki zbrojeniowej.

 „Miejscowe władze popierają utworzenie zakładu, przychylnie do planów odnosi się burmistrz Pionek. Obecnie czekamy na decyzję Starostwa Powiatowego w Radomiu w sprawie pozwolenia na budowę. Niezwłocznie po jej uzyskaniu chcemy uruchomić pierwszą partię produkcji, natomiast regularną 5-6 miesięcy później” – informuje KRZYŻANOWSKI. W pierwszym etapie reaktywowany Pronit ma zatrudnić kilkadziesiąt osób, natomiast po uruchomieniu pełnej produkcji kilkaset.

Reaktywowany Pronit ma uzupełnić potrzeby, jakie da budowana przez Mesko w Pionkach fabryka prochu i ładunków modularnych, niezbędnych do produkcji amunicji 155 mm – dostarczając miny, granaty oraz prostszą amunicję inżynieryjną, której produkcja w Polsce była przez lata marginalna, a ich brak był dotąd jedną z białych plam w krajowym łańcuchu dostaw.

To właśnie amunicja i miny są teraz potrzebne naszej armii w największych wolumenach. Powrót Pronitu oznacza zatem odbudowę kompetencji, które Polska utraciła na przełomie XX i XXI wieku. Składałoby się to też na przywrócenie Pionkom roli najważniejszego ośrodka produkcji prochu, amunicji i materiałów wybuchowych w kraju.

Gdyby ten lokalny projekt stał się elementem większej układanki krajowej zbrojeniówki, to w połączeniu z inwestycjami Mesko mielibyśmy spójny, nowoczesny hub amunicyjny, który ma szansę zapewnić Polsce strategiczną niezależność w obszarze, który decyduje o realnej sile armii.