Spółki zbrojeniowe tracą na giełdzie.

14 sierpnia 2026

2. kwartał br. przyniósł wyraźne spadki wycen giełdowych spółek zbrojeniowych. Po 3 lub 4 latach hossy inwestorzy zaczęli surowo oceniać obietnice zarządów. Zadyszka dotyczy zarówno globalnych gigantów, jak i firm z polskiego parkietu.

Ostatnie 3 miesiące pokazały dużą zmianę nastrojów na rynkach finansowych. Inwestorzy przestali bezkrytycznie kupować akcje każdej firmy z sektora obronnego. Najbardziej jaskrawy przykład to niemiecki Rheinmetall. Akcje tego koncernu straciły ponad 30 procent od marca do czerwca.  Niemiecka firma przejęła wcześniej stocznię morską, aby wejść w nowy dla siebie sektor. Ekspansja okazała się jednak znacznie trudniejsza, niż początkowo zakładał zarząd. To wywołało niepokój na giełdzie.

Branża zbrojeniowa ma za sobą bardzo dobry czas. W ciągu ostatnich lat kursy wielu spółek wzrosły kilkukrotnie. Głównym motorem rozwoju były deklaracje państw NATO o zwiększeniu wydatków na armię. Dodatkowy impuls stanowił unijny instrument pożyczkowy. Mechanizm ten pozwolił państwom Unii Europejskiej sięgnąć po ogromne środki na zakup uzbrojenia. Mimo obecnej korekty giełdowej, prognozy finansowe dla największych graczy pozostają optymistyczne.

Spadki nie ominęły innych światowych potęg. Od marca do końca czerwca około 10 procent straciły akcje włoskiego Leonardo, szwedzkiego Saaba oraz amerykańskiego koncernu Lockheed Martin. W przypadku firmy z USA powodem były słabsze wyniki za 1. kwartał. Z kolei na wycenę włoskiego podmiotu wpłynęły roszady w zarządzie. Inwestorzy bardzo wrażliwie reagują na wszelkie zawirowania w strukturach kierowniczych.

Sytuacja na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie nie jest jednorodna. Kurs Niewiadów Polska Grupa Militarna w 2. kwartale o około 20 procent. Stało się tak, chociaż w kwietniu spółka weszła na główny parkiet. Z drugiej strony akcje Lubawy wzrosły aż o 50 procent. Jest to efektem nowych umów. Kontrakty te opierają się na kredytach z programu SAFE.

Największy polski gracz, czyli państwowa Polska Grupa Zbrojeniowa, w ogóle nie występuje na giełdzie. Z kolei prywatna Grupa WB dopiero rozważa debiut. Gazeta szacuje, że kapitalizacja tej firmy może przekroczyć 20 miliardów złotych, jeśli zarząd ostatecznie zdecyduje się na wejście na parkiet.

Tradycyjne korporacje muszą mierzyć się z nowymi firmami technologicznymi. Przykładem jest amerykański Anduril lub niemiecki Helsing. Te młode podmioty działają szybciej i mocno inwestują w sztuczną inteligencję. Nie posiadają jednak tak wielkich fabryk jak starzy gracze.

Wyceny tych nowych firm budzą wątpliwości analityków. Kapitalizacja firmy Anduril przekracza 60 miliardów dolarów. Tymczasem jej przychody w 2025 roku wyniosły zaledwie 8 miliardów złotych. Rynek wycenia w tym przypadku głównie obietnicę przełomu technologicznego, a nie realne moce produkcyjne.

Przyszłość całej branży wciąż zależy od decyzji politycznych. Państwa Sojuszu Północnoatlantyckiego zadeklarowały w Hadze, że do 2035 roku przeznaczą 3,5 procent PKB na obronność oraz dodatkowe 1,5 procent na infrastrukturę. Obecnie wiele krajów ledwo osiąga poziom 2 procent. To oznacza, że do sektora zbrojeniowego ostatecznie trafią kolejne potężne środki. Bez odpowiedzi pozostaje pytanie, kto zdobędzie największy kawałek tego tortu.