
24-go września br. Stowarzyszenie Rozwój Plus ogłosiło Raport „Armia na wojnę nie na defiladę. Założenia do nowej polityki obronnej”.
Raport ten nie może być traktowany inaczej niż program polityczny ogłoszony jako propozycja jednej z formacji politycznych, którą poddają pod publiczny osąd i krytykę i dopiero na tej podstawie powstanie ostateczna propozycja w tym zakresie.
Sam raport poza wstępem i zakończeniem ma cztery zasadnicze rozdziały: diagnozę strategiczną, wyzwania i problemy w wymiarze obronności, rozważania o tym jakiej polityki obronnej potrzebujemy oraz proponowane cztery filary nowej polityki obronnej.
Diagnoza zagrożeń jest jedną z najmocniejszych części raportu. Po trafnej diagnozie Autorzy przechodzą do poszczególnych problemów jakie zauważają w obszarze SZ RP. Czyli systemu kierowania i dowodzenia, finansowania, liczebności i struktury SZ, modernizacji technicznej itp. Niestety brakuje tutaj łącznika między analizą bezpieczeństwa a wizją SZ RP jako takich.
Propozycje z zakresu jednolitego systemu zarządzania bezpieczeństwem są mocną stroną pracy, tak samo rozdział o cyfryzacji zarządzania kryzysowego.
Powszechna dronizacja jest rozdziałem słusznym ale Autorzy nie pokusili się o konkluzję dlaczego nie da się w polskich uwarunkowaniach prawnych kopiować rozwiązań z Ukrainy.
Rozdział o powszechnym szkoleniu jest co do zasady słuszny a podane propozycje są dobre aczkolwiek podany czasookres jest niedoszacowany.
Rozdział o podstawowym standardzie wyposażenia żołnierza należy traktować jako wizję Operacji Szpej w wykonaniu Stowarzyszenia Rozwoju Plus.
Rozdział o polskim SAFE 0% jest niestety nierealistyczny. Tak samo należy traktować podrozdziały o reformie przemysłu zbrojeniowego.
Co do reformy systemu pozyskiwania sprzętu wojskowego – dobry podrozdział, celne uwagi. Natomiast część twórców raportu może sobie zadać pytanie co też po 2017 roku się wydarzyło w relacji z Amerykanami że wyglądało to dokładnie odwrotnie niż ich postulaty z raportu.