
Rosnące napięcia geopolityczne zwiększają wydatki na zbrojenia, a wraz z nimi popyt na stal pancerną i blachy do uzbrojenia. Europa importuje coraz więcej broni, a na rynku rosną także ambicje polskich producentów.
Rynek stali dla pojazdów opancerzonych ma urosnąć do 6,11 mld. dol. w 2035 roku, a to oznacza, że w ciągu dekady niemal się podwoi. Na tym trendzie zyskują już największe europejskie koncerny, jak ArcelorMittal czy Thyssenkrupp, ale polskie spółki hutnicze nie mają zamiaru zostać w tyle i również coraz mocniej angażują się w produkcję na rzecz wojska.
„Jesteśmy zakwalifikowani jako dostawcy dla Kraba i Borsuka, czekamy na zamówienia. Patrzymy także na Mesko i Dezamet, które rozbudowują moce produkcyjne w zakresie wytwarzania amunicji kalibru 155 mm” – powiedział Przemysław SZTUCZKOWSKI, prezes Cognora.
Liderem rynku stali dla pojazdów wojskowych są Stany Zjednoczone, co nie jest zaskoczeniem, biorąc pod uwagę, że według Sztokholmskiego Międzynarodowego Instytutu Badań nad Pokojem (SIPRI) to kraj odpowiadający za ponad 40 proc. światowego eksportu broni w latach 2021-2025. Według SIPRI po raz pierwszy od 20 lat największym importerem stała się Europa.
Po 2022 roku, kiedy NATO zdało sobie sprawę z realności zagrożenia ze stron Rosji, a do tego zaczęło dozbrajać Ukrainę, wydatki krajów Europy na zbrojenia znacząco wzrosły.
Według SIPRI kraje Europy wydały w ubiegłym roku na uzbrojenie 864 miliardy dolarów, co stanowi wzrost rok do roku o 14 proc. i ponad 100 proc. od 2016 roku. Instytut liczy przy tym wszystkie kraje, z Rosją i Ukrainą włącznie.
Według serwisu Market Research Intellect globalna wartość rynku stali dla pojazdów opancerzonych w ciągu dekady niemal się podwoi. W roku 2025 miała wynosić 3,68 miliarda dolarów, a w roku 2035 sięgnie 6,11 mld dolarów. Począwszy od 2027 roku, średni roczny wskaźnik wzrostu dla tego rynku ma wynosić 5,2 proc.
Według serwisu rynek jest napędzany szybkimi zmianami technologicznymi, zarówno w zakresie samych urządzeń, jak i produkcji blach.
Wśród 12 największych firm w tym obszarze serwis umieścił także europejskich graczy: ArcelorMittal, Thyssenkrupp, SSAB i Voestalpine. Wszyscy producenci w Europie wprowadzają jednak kolejne rodzaje wyrobów z myślą o przemyśle obronnym.
W ostatnich tygodniach Salzgitter poinformował o uzyskaniu certyfikatów do zastosowań wojskowych dla kolejnych gatunków stali przez należącą do Grupy firmę Ilsenburger Grobblech GmbH. Kolejne rodzaje blach są jeszcze w procesie certyfikacji.
Postęp technologiczny powoduje przy tym, że do starań o militarne kontrakty stają nie tylko wyspecjalizowane walcownie. SSAB poinformował w czerwcu o wprowadzeniu na rynek proszku Armox 500 AM, który umożliwia drukowanie 3D elementów z blach pancernych. Firma deklaruje, że to pierwszy na świecie proszek do drukowania 3D stali pancernej.
Komponenty wykonane z proszku stalowego spełniają te same funkcje i pozwalają na zastosowanie konstrukcji opartych o wewnętrzną strukturę kratową lub plastra miodu, zapewniających maksymalną ochronę przy minimalnej masie.
Patrząc na polski rynek, kiedy myślimy o stali dla wojska trudno nie mieć od razu przed oczyma Huty Częstochowa, która stała się pierwszą hutą uratowaną przed likwidacją i przejętą przez Skarb Państwa właśnie dlatego, że była jedynym w kraju producentem blach grubych, posiadających certyfikaty wymagane przez produkcję uzbrojenia.
Rosnący potencjał w stali dla wojska widzi Przemysław SZTUCZKOWSKI, prezes Cognora. Holding w ubiegłym roku uruchomił nową walcownię w Siemianowicach, gdzie ma możliwość wytwarzania m.in. blach do produkcji uzbrojenia. W Grupie jest także Huta Stali Jakościowych, która wytwarza m.in. blachy pancerne Armstal.
Planom zwiększenia produkcji amunicji z zainteresowaniem przyglądają się także inne firmy metalurgiczne.
„Jesteśmy grupą z poważnym segmentem metalowym, w którym mamy także mosiądz. Testy naszych miseczek do łusek naszego potencjalnego odbiorcy wyglądają pozytywnie. Możemy również dostarczać inne półprodukty do produkcji amunicji z mosiądzu. Widzimy, że w tym obszarze rynek jest bardzo chłonny, szczególnie w zakresie amunicji małokalibrowej” – powiedział w grudniu ubiegłego roku Wojciech KOWALCZYK, prezes Grupy Boryszew.
Biorąc pod uwagę założenia i skalę programu SAFE, należy się spodziewać, że produkcja stali do zastosowań militarnych ma przed sobą co najmniej kilka dobrych lat, a oferta tego typu blach będzie jeszcze rosła.